Najwyższy szczyt Ameryki Środkowej zdobyty!

07

Dziennik z podróży:
17-18.02.2012
[Gwatemala]: San Marcos-wulkan Tajamulco-San Marcos

Cały następny dzień w San Marcos mija na leniuchowaniu i przygotowaniach do dnia jutrzejszego –  wspinaczki na najwyższy szczyt Ameryki Środkowej.

Wstajemy o 4:30, jemy śniadanie i idziemy na dworzec autobusowy, skąd odjeżdżają chicken busy˟. Kilka minut zajmuje nam błądzenie pomiędzy hałaśliwymi pojazdami, gdy w końcu spotykamy pomocnika kierowcy, który bezbłędnie wskazuje nam, jak dojechać pod wulkan Tajamulco.

Z San Marcos pędzimy jeszcze ponad godzinę po wąskiej asfaltowej drodze pełnej zakrętów, aż docieramy do miejscowości Llano de la Guardia, gdzie wysiadamy przy brukowanej dróżce odchodzącej w lewo. Przy uliczce znajduje się tablica oznajmująca początek „dzikiego” szlaku prowadzącego na wulkan Tajamulco.

Najpierw lekko pod górę, jeszcze pomiędzy gwatemalskimi gospodarstwami, potem coraz wyżej i wyżej między drzewami, przez zielone polany, aż do wąskiej ścieżki pełnej skał, kamieni i piargu.

Mimo mało wymagającego szlaku, nie jest nam łatwo. Momentami z trudem łapiemy oddech, a serce bije jak oszalałe. Znajdujemy się na blisko 4000 m n.p.m., jednak nie jesteśmy wystarczająco zaaklimatyzowani. Im bliżej szczytu, tym większy ból i zawroty głowy. Nudności i ból brzucha… Pierwszy raz doświadczamy takich dolegliwości związanych z górską wspinaczką. Dziwne uczucie, gdy z jednej strony masz jeszcze tyle siły, żeby iść, a z drugiej brakuje ci „paliwa”, tlenu, aby zrobić kolejny krok.

Po ponad pięciu godzinach wędrówki docieramy na szczyt wulkanu Tajamulco (4220 m n.p.m.). To najwyższa góra, na jaką do tej pory mieliśmy okazję się wspiąć. Minęło południe, więc chmury i mgła przysłaniają widoki ze szczytu. Podobno przy dobrej widoczność, około godziny 7 – 8 rano, można stąd dostrzec Ocean Spokojny.

Tymczasem, obserwujemy doliny, wioski pod nami i krater wulkanu. Jesteśmy sami pośród sterty kamieni, skał, piachu, wiatru i gęstych chmur. Fantastyczne uczucie!!!

W drodze powrotnej spotykamy innych turystów. Ból głowy powoli mija, aż po kilku godzinach znika bez śladu. Czekamy we mgle na chicken busa, który zabierze nas z powrotem do San Marcos. Widoczność jak tak mała, że omal nie przegapiamy głośnego autobusu, który zatrzymuje się przy brukowanej uliczce tuż pod naszym nosem.

Wracamy do pensjonatu późnym popołudniem. Zmęczeni, ale szczęśliwi! :)

- To był bardzo przyjemny dzień! – stwierdzam na dobranoc.

Dzisiaj wiele rzeczy wydarzyło się po raz pierwszy. Po raz pierwszy widzieliśmy księżyc o tak wyraźnym kształcie mimo świecącego się jedynie niewielkiego sierpa, słońce ukryte we mgle przypominające blade koło, obłoki pary wodnej pędzące po niebie w zastraszającym tempie, by po chwili rozpłynąć się w powietrzu. Po raz pierwszy wspięliśmy się na tak wysoką górę i siedzieliśmy na skałach powyżej białego dywanu chmur. Po raz pierwszy szliśmy w tak gęstej mgle…

Tekst: Ewelina
Zdjęcia: Łukasz

˟chicken bus – potoczna nazwa dla kolorowego autobusu popularnego w wielu krajach Ameryki Łacińskiej (gł. w Gwatemali, Hondurasie, Salwadorze, Nikaragui, Panamie), pojazd bazowany na emerytowanym autobusie szkolnym z USA

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

chicken bus z San Marcos do „skrzyżowania” przy brukowanej drodze na wulkan Tajamulco (miejscowość Llano de la Guardia) – 5 quetzali/os (ponad godzina jazdy)

Ścieżka na wulkan Tajamulco jest wyraźna i nie ma potrzeby wynajmowania przewodnika. Bliżej szczytu część kamieni pomalowana jest na niebiesko, a co jakiś czas pojawiają się strzałki wskazujące właściwy kierunek. Wędrówka od tablicy przy brukowanej dróżce („przystanek” chicken busa) na szczyt wulkanu zajmuje 4-5 godzin, powrót około 3-4 godzin. Pod wulkanem, jak i wcześniej na polanach oraz szerszych fragmentach szlaku, można rozbić namiot i przenocować. Często turyści poświęcają dwa dni na zdobycie Tajamulco z racji tego, że wczesnym rankiem widoczność ze szczytu jest zdecydowanie najlepsza. Od miejscowości San Marcos do „skrzyżowania” odjeżdżają regularnie chicken busy, nie ma więc potrzeby wynajmowania taksówki. Turyści bez wcześniejszej aklimatyzacji mogą cierpieć na objawy choroby wysokościowej.

Zobacz również:

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Śledź naszą wyprawę przez FaceBook!
Otrzymuj powiadomienia na tablicę o nowych wpisach, konkursach i informacjach z ostatniej chwili. Bądź na bieżąco!

Facebook


Po wejściu na stronę, w prawej kolumnie, możesz też podać swój adres emailowy, jeśli chcesz dostawać od nas powiadomienia w postaci newslettera.