Tam, gdzie narodził się bóg słońca…

48a

Dziennik z podróży:
9-11.09.2012
[Peru]: Yunguyo
[Boliwia]: Copacabana-Isla del Sol-Copacabana

Leży na wysokości 3812 m n.p.m. Jest to najwyżej położone żeglowne jezioro świata i zarazem największe jezioro wysokogórskie na Ziemi. Podobno kształtem Titicaca przypomina pumę polującą na królika… – tak przynajmniej w wolnym tłumaczeniu z języka Quechua można rozumieć jego nazwę.

Płynęliśmy niewielkim stateczkiem pasażerskim w kierunku Wyspy Słońca (Isla del Sol), położonej po boliwijskiej stronie malowniczego akwenu. Znad wody wiał silny, chłodnawy wiatr. Granatowo-niebieska tafla jeziora rozstępowała się pod nami, przerywana ostrym dziobem promu. Z każdą minutą oddalaliśmy się coraz bardziej od znajomych brzegów Copacabana i niewysokich, zielono-brązowych wzgórz otaczających miasteczko. Gdzieś daleko przed nami błyszczały w słońcu ośnieżone szczyty potężnych łańcuchów górskich.

Zbliżywszy się do brzegów Wyspy Słońca, mogliśmy dostrzec setki tarasów, którymi zabudowano niegdyś strome, kamieniste wzgórza, by w ten sposób zaadoptować mało gościnny teren pod uprawę roli. Gdzieniegdzie stały samotnie kamienne ruiny dawnych budowli, których czasy świetności sięgają najczęściej potężnego Imperium Inków.

Dla zamieszkujących Boliwię i Peru Indian Quechua i Aymara Isla del Sol wciąż jest miejscem świętym. Według legend, przekazywanych z pokolenia na pokolenie, tam właśnie przed wiekami narodził się sam Inti – inkaski bóg słońca.

Wysiedliśmy na południowym krańcu wyspy, dokładnie odwrotnie niż zdecydowana większość przybywających tam turystów. Dzięki temu przez dłuższy czas unikaliśmy jakiegokolwiek towarzystwa w trakcie kilkugodzinnego trekkingu. Wędrowaliśmy raz wyżej, raz niżej po niewysokich wzgórzach, odkrywając co chwilę kolejną, malowniczą zatoczkę, jakieś ruiny z boku, malutkie miasteczko nad brzegiem jeziora…

Na noc wybraliśmy mały, tani hostel na północnym krańcu wyspy.

 

Z samego rana ruszyliśmy w drogę powrotną do Copacabana.

Siedząc znów na drewnianej ławce na dachu pasażerskiego promu, patrzyliśmy jak Isla del Sol powoli znika nam z oczu…

- Przypomina mi się Bajkał – powiedział wtedy Łukasz.

- Tak, mi też. I choć ciężko doścignąć piękno „syberyjskiego morza”, to muszę przyznać, że Titicaca i Wyspa Słońca to jedne z najpiękniejszych miejsc, jakie odwiedziliśmy podczas tej podróży! – wyznałam.

- Tak. Zdecydowanie tak… 

Tekst: Ewelina
Zdjęcia: Łukasz

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

hostel w Copacabana – 20 boliviano/os/pokój dwuosobowy
prom z Copacabana na Wyspę Słońca (Isla del Sol) – 20 boliviano/os (odpływa dwa razy dziennie, rano i wczesnym popołudniem!)
bilet wstępu na Wyspę Słońca (Isla del Sol) – 5 boliviano/os + 15 boliviano/os
nocleg na Wyspie Słońca (Isla del Sol) – 20 boliviano/os
prom z Wyspy Słońca do Copacabana – 25 boliviano/os (odpływa kilka razy w ciągu dnia)

 

Zobacz również:

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Śledź naszą wyprawę przez FaceBook!
Otrzymuj powiadomienia na tablicę o nowych wpisach, konkursach i informacjach z ostatniej chwili. Bądź na bieżąco!

Facebook


Po wejściu na stronę, w prawej kolumnie, możesz też podać swój adres emailowy, jeśli chcesz dostawać od nas powiadomienia w postaci newslettera.