POWRÓT do ŚRÓDZIEMIA, czyli Nowa Zelandia po raz drugi

Drodzy przyjaciele, czytelnicy bloga… trochę nas tutaj Więcej »

Śródziemie wg Petera Jacksona, czyli „Hobbit (…) – cz.II”

Dziennik z podróży:   28-31.12.2013 [Nowa Zelandia]: Więcej »

Przeprowadzka nad ocean

Dziennik z podróży:   21.11-24.12.2013 [Nowa Zelandia]: Więcej »

Nieoczekiwana zmiana planów :/

Dziennik z podróży:   26.10-20.11.2013 [Nowa Zelandia]: Więcej »

„Idabiña numada?” (Na rajskiej wysepce wśród ludu Garifuna) – część I

Dziennik z podróży: 26-28.03.2012 [Honduras]: La Ceiba-Nueva Więcej »

 
13

JAJA JAK BERETY, czyli jak to jest spędzić kilka dni w „boliwijskim westernie” ;)

Dziennik z podróży:
28.11-01.12.2012.
[Boliwia]: Potosí-Tupiza
-El Cañón del Inca-El Angosto (El Túnel)-Tupiza

Uff! Na koniec dłuuuugiego, upalnego dnia, po trzech identycznych awariach autobusu i kilku godzinach bezproduktywnego oczekiwania… przyszło mi w końcu dotrzeć do Tupizy – niewielkiego miasta na południowym krańcu Boliwii, słynącego z iście westernowych krajobrazów!

32-1

Diabelska kopalnia

Dziennik z podróży:
27-28.11.2012
[Boliwia]: Potosí

Jeden Boliwijczyk o indiańskich rysach, ja i jeszcze sześciu innych Europejczyków. Siedzieliśmy tak stłoczeni w niewielkiej jamie odchodzącej od wąskiego, górniczego korytarza.

Wpatrywałam się w Wellington’a – człowieka, który nas tutaj przyprowadził i który dziś, szczęśliwie dla niego, tytułuje się mianem przewodnika jednej z najpopularniejszych agencji turystycznych w Potosí. Patrzyłam, jak ręce trzydzistoparo-letniego, byłego już górnika, grzebały w foliowym woreczku za kolejną porcją liści koki˟, by ją zaraz włożyć do ust… i żuć… żuć tak bez przerwy, dopóki nie przyjdzie czas na następną porcję…

printscreen

INNE: Strona WWW.PRZEBISNIEGI.COM w nowej odsłonie!

Przymierzaliśmy się do tej „operacji” już od dawna! ;)

Pokręcone daty, konieczność przechodzenia na Geobloga, by przeczytać wpis oraz obejrzeć zdjęcia, brak możliwości wstawiania komentarzy na stronie etc. – to wszystko sprawiało, że surfowanie po naszej witrynie nie należało do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych zadań. Niestety brak czasu i możliwości na zmianę tej sytuacji w czasie ciągłego przemieszczania się sprawiały, że taki stan rzeczy utrzymywał się długo. 

34a

Przystanek na dłużej

Dziennik z podróży:
04-26.11.2012
[Boliwia]: Potosí-gorące źródła w Miraflores-Laguna de Tarapaya-Potosí 

Potosí w jakiś sposób mnie oczarowało…

Nie wiem jak… i kiedy, ale odkładając wyjazd z dnia na dzień, w końcu minęły przeszło trzy tygodnie w tym górniczym, boliwijskim mieście… Może to to leniwe tempo życia Indian, pracujących na ulicy, może czar wąskich ulic, starych kościołów, uroczystych przemarszów, trzech kolejnych strajków, których przyczyn nikt dokładnie nie zna (?!), gorących źródeł pomiędzy górami lub wciąż niewielka (w porównaniu z Sucre!) ilość zachodnich turystów? Może…?

03 Z trójką Brazylijczyków

Słoneczny uśmiech z Brazylii… razy trzy! :D

Dziennik z podróży:
31.10-03.11.2012
[Boliwia]: Sucre-Potosí

Kiedy wysiadłam z autobusu na nueva terminal˟ w Potosí, było już późne popołudnie. Zajęłam malutki fotel przy drzwiach miejskiego busika i, wcisnąwszy plecak trekkingowy między nogi, wyjrzałam za okno.

Busik ruszył przed siebie…

Jechałam wzdłuż asfaltowej drogi, wzdłuż przeraźliwie wąskich chodników, mijając co chwila kolejny dom z cegły, drewna, blachy i kolejnych Indian pracujących na ulicach.

Miejski busik lata świetności miał już daleko daleko za sobą… Na starych fotelach z metalowymi rusztowaniami siedziały Indianki, jak zwykle w kolorowych, bufoniastych spódnicach i z różowymi tobołkami, w których drzemały beztrosko dzieci.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Śledź naszą wyprawę przez FaceBook!
Otrzymuj powiadomienia na tablicę o nowych wpisach, konkursach i informacjach z ostatniej chwili. Bądź na bieżąco!

Facebook


Po wejściu na stronę, w prawej kolumnie, możesz też podać swój adres emailowy, jeśli chcesz dostawać od nas powiadomienia w postaci newslettera.