POWRÓT do ŚRÓDZIEMIA, czyli Nowa Zelandia po raz drugi

Drodzy przyjaciele, czytelnicy bloga… trochę nas tutaj Więcej »

Śródziemie wg Petera Jacksona, czyli „Hobbit (…) – cz.II”

Dziennik z podróży:   28-31.12.2013 [Nowa Zelandia]: Więcej »

Przeprowadzka nad ocean

Dziennik z podróży:   21.11-24.12.2013 [Nowa Zelandia]: Więcej »

Nieoczekiwana zmiana planów :/

Dziennik z podróży:   26.10-20.11.2013 [Nowa Zelandia]: Więcej »

„Idabiña numada?” (Na rajskiej wysepce wśród ludu Garifuna) – część I

Dziennik z podróży: 26-28.03.2012 [Honduras]: La Ceiba-Nueva Więcej »

 

Na równiku

Dziennik z podróży:
23.05.2012
[Ekwador]: Quito-Mitad del Mundo-Quito

 

W PRZYGOTOWANIU

 

051

Kilka dni w Quito

Dziennik z podróży:
18-22.05.2012
[Ekwador]: Bahía de Caráquez-Quito

To był czas pełen leniwego wałęsania się z kąta w kąt. Odpoczynku po wielu długich dniach spędzonych na morzu. Ucieczki od bezustannej i bezowocnej próby zrozumienia, o co właściwie chodzi z tym latynoamerykańskim „mañana”?!

Nocą zrywaliśmy się ze snu, wystraszeni, a wszystko wokół wirowało! Bujało się jak na wściekłych, morskich falach czy karuzeli w wesołym miasteczku! Wirowało nam tak w głowie jeszcze przez ponad tydzień po zejściu z pokładu San Miguel!

Mañana… todo mañana!

Dziennik z podróży:
15-17.05.2012
[Ekwador]: Bahía de Caráquez

Siedzimy przy drewnianym stole na pokładzie San Miguel, zakotwiczonym przy brzegu Bahía de Caráquez . Wokół walają się najróżniejsze papierzyska – od dziennika kapitańskiego po kopie książeczek szczepień. Dwójka ekwadorskich urzędników, z których jeden nosi na ramieniu opaskę z napisem „Ministerstwo Zdrowia”, wypytuje nas o szczegóły rejsu i brakujące dokumenty.

Przez Pacyfik do Ekwadoru – część II

Dziennik z podróży:
09-15.05.2012
[Panama]: Pedro González (archipelag Las Perlas)
[Ekwador]: Bahía de Caráquez

W ciągu następnej doby od opuszczenia archipelagu Las Perlas udaje nam się wypatrzeć nie tylko bawiące się w oddali wieloryby, ale i delfiny… i rekiny, żerujące przy naszym jachcie!

Zabawna historia z tymi rekinami. ;)

Pływałam sobie beztrosko za łodzią, trzymając się grubej liny wyrzuconej za burtę. Pływałam tak i pływałam, unosząc się bezwładnie w czystej, ciepłej wodzie ponad 3000 metrów nad morskim dnem. Potem hop-siup! Po drabince na górę na pokład San Miguel! Niedługo później przy jachcie pojawił się pierwszy rekin!

- Ewelina, może chcesz popływać?! – żartowali wszyscy.

Przez Pacyfik do Ekwadoru – część I

Dziennik z podróży:
07-08.05.2012
[Panama]: Panama City (przystań dla jachtów La Playita)-Pedro González (archipelag Las Perlas)

Wypływamy z samego rana.

Początkowo lawirujemy między jachtami i dużymi statkami zakotwiczonymi u ujścia Kanału Panamskiego. Wkrótce jednak znajomy półwysep znika nam z oczu, a po kilku godzinach spokojnej żeglugi docieramy do archipelagu Las Perlas. Kapitan Francois wydaje nowej załodze pierwsze rozkazy:

- Wypatrujcie płycizn i skał wystających znad wody! Musimy być bardzo ostrożni między wyspami!

Rozglądamy się uważnie, wytężając wzrok. Ani śladu niebezpieczeństwa!

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Śledź naszą wyprawę przez FaceBook!
Otrzymuj powiadomienia na tablicę o nowych wpisach, konkursach i informacjach z ostatniej chwili. Bądź na bieżąco!

Facebook


Po wejściu na stronę, w prawej kolumnie, możesz też podać swój adres emailowy, jeśli chcesz dostawać od nas powiadomienia w postaci newslettera.