Przebiśniegi… REAKTYWACJA

04

Dziennik z podróży:
03-12.06.2012
[Ekwador]: Quito

W hostelu Belmont w Quito spędziliśmy 11 nocy. Każdy następny dzień rozpoczynał się podobnie – od wizyty na Montufarze, jednym z dwóch czarnych rynków w mieście.

Zapytacie: "po co?"

Bo nadzieja umiera ostatnia. I wciąż łudziliśmy się, że może jednak uda nam się odzyskać dysk z bezcennymi danymi…

- Musicie zrozumieć… – tłumaczył pewnego dnia Mauricio, właściciel hostelu Belmont. – Musicie zrozumieć, że jeśli okradł was jeden z gości hostelu, to najprawdopodobniej nie uda mu się sprzedać waszych rzeczy w Quito. Jeśli chodzi o takie sprawy, to Ekwadorczycy nie ufają obcym. Nikt nie chce mieć kłopotów z białymi turystami.
I najpewniej złodziej zatrzyma nasze rzeczy dla siebie!
Właśnie – przytakuje Mauricio. – Tutaj właściciele hosteli najwięcej kłopotów mają z Kolumbijczykami, Argentyńczykami, Ekwadorczykami, Peruwiańczykami. Ja nie wpuszczam do hostelu takich gości! Wolę zarobić mniej i mieć święty spokój!

Kilka dni pracowaliśmy nad żmudnym odzyskiwaniem danych, które straciliśmy w wyniku kradzieży, w tym części zdjęć skasowanych jako ostatnie z kart pamięci. Doktor Mauricio, z wykształcenia chirurg i ginekolog, pomógł nam kupić nowego netbooka, codziennie służył radą, pomocą, dobrym słowem. Poznaliśmy również jego przyjaciela, Anatolijego z Rosji, który wciąż zapraszał nas do swojego domu nad Pacyfikiem.

Z czasem… powoli… wszystko zaczynało wracać do normy.

Myśli na powrót krążyły wokół miejsc, które chcielibyśmy odwiedzić. Znów mieliśmy ochotę na rozmowy i wygłupy z innymi gośćmi hostelu.

Najcieplej wspominamy wspólne obiadowanie z dwójką latynoamerykańskich podróżników (od których nie sposób było nie zarazić się radością i niekontrolowanymi napadami "głupawki"), pewnym Hindusem, marzącym o ekwadorskiej kochance, Anatolijm, zapraszającym wszystkich do domu na wybrzeżu! :)

Ostatniego wieczoru w Quito wypiliśmy z naszym rosyjskim przyjacielem dwie butelki wina, świętując w ten sposób jego urodziny, a kolejnego dnia rano spakowaliśmy nasze plecaki i ruszyliśmy w drogę.

- Dokąd teraz? – rzucił na pożegnanie doktor Mauricio.
W góry! Po jeszcze więcej pozytywnej energii!

Tekst: Ewelina
Zdjęcia: Łukasz

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

nocleg w hostelu Belmont w Quito (Stare Miasto) – 12$/pokój dwuosobowy z dużym łóżkiem (UWAGA! – szczerze polecamy ten hostel każdemu, kto ma zamiar zatrzymać się w Quito; warunki są skromne, jednak jest bezpiecznie, spokojnie i zawsze można liczyć na pomoc dr Mauricio!)

Zobacz również:

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Śledź naszą wyprawę przez FaceBook!
Otrzymuj powiadomienia na tablicę o nowych wpisach, konkursach i informacjach z ostatniej chwili. Bądź na bieżąco!

Facebook


Po wejściu na stronę, w prawej kolumnie, możesz też podać swój adres emailowy, jeśli chcesz dostawać od nas powiadomienia w postaci newslettera.