05. Salwador

82

Nad Oceanem Spokojnym – część III (ostatnia)

Dziennik z podróży:
09-10.03.2012
[Salwador]: El Sunzal

Czas krąży gdzieś wokół godziny 17.00. Powoli zbliża się wieczór, więc słońce nie daje się już tak we znaki. Jak zwykle o tej porze dnia siedzimy na rozgrzanym pisaku, pozwalając by morska woda chłodziła nam stopy. Wpatrzeni raz w odległy horyzont, to znów w czarną plażę zupełnie przypadkiem stajemy się świadkami smutnego wydarzenia mającego miejsce tuż pod naszym nosem.

Patrol policji turystycznej, spacerujący wzdłuż brzegu oceanu, podchodzi do dwójki tutejszych chłopców, ciągnących za sobą duży worek.

- Pokażcie, co tam macie! – mówi stanowczo jeden z policjantów.

35

Nad Oceanem Spokojnym – część II

Dziennik z podróży:
07-08.03.2012
[Salwador]: El Sunzal

Jak każdego dnia, dziś również po kuchni naszego hostelu rozchodzą się przyjemne zapachy gotowanych przez nas posiłków. Z czasem stało się zwyczajem, że w miejscu, gdzie zostajemy dłużej niż dwa dni, nie szczędzimy czasu na gotowanie i podkurowanie żołądków, przywykłych w drodze często do bardzo skromnego jedzenia.

- Mniam! Ładnie pachnie! – zagaduje jeden z gości hostelu na widok naleśników z mango i miodem, które szykujemy na śniadanie.
A co?! Niech inni zapamiętają, że Polak lubi smacznie zjeść! – śmieje się Łukasz.

18

Nad Oceanem Spokojnym – część I

Dziennik z podróży:
02-06.03.2012
[Salwador]: Los Cóbanos-El Sunzal

Mimo, że z Los Cóbanos wyjechaliśmy z samego rana, dotarcie do El Sunzal zajmuje nam ponad pół dnia. Kilka godzin czekania na kolejny autobus, trzy przesiadki i jesteśmy na miejscu. Wybieramy hostel z campingiem niedaleko malowniczej plaży pełnej surferów, rozbijamy obóz i idziemy nad ocean.

Nad nami króluje bezchmurne, błękitne niebo. Obok rosną wysokie, soczyście zielone palmy. Spacerujemy po delikatnym, gorącym piasku o czarnej barwie, który błyszczy w słońcu od dużej ilości zawartych w nim minerałów.

06

Pierwsze spotkanie z Pacyfikiem

Dziennik z podróży:
01.03.2012
[Salwador]: P.N. El Imposible-Los Cóbanos

Wyjeżdżamy z El Imposible jeszcze przed wschodem słońca.

Po drodze mijamy wioski z niskimi, betonowymi lub drewnianymi chatami. Z kolorowymi hamakami rozwieszonymi pomiędzy palmami lub palami podpierającymi zadaszenie prowizorycznych ganków. Osady pełne rozbrykanych, uśmiechniętych dzieci, pomagających dorosłym w pracy już od najmłodszych lat. Widzimy maluchy biegające między kurami i prosiakami, po brukowanej drodze, glinianych rowach oraz stertach śmieci, którymi nikt nie wydaje się przejmować.

20

Kilka dni w pierwotnym lesie tropikalnym

Dziennik z podróży:
26-29.02.2012
[Salwador]: P.N. El Imposible

El Imposible był dla nas wielką niewiadomą.  

W ogóle miało nas tutaj nie być. Gdy siedzieliśmy znużeni miejskim zgiełkiem w Antigua w Gwatemali, Łukasz wyciągnął mapę i przeczytał na głos nazwę parku.

- Myślę, że ci się spodoba – powiedział wtedy. – Tam właśnie odpoczniemy, nabierzemy nowej energii.

Rzeczywiście, El Imposible okazał się bardzo ciekawym odkryciem. Wszechogarniająca zieleń, gęsty las, rzeki, piękna, słoneczna pogoda, wiatr i niczym niezagłuszane odgłosy przyrody. Tak cicho i głośno zarazem!

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Śledź naszą wyprawę przez FaceBook!
Otrzymuj powiadomienia na tablicę o nowych wpisach, konkursach i informacjach z ostatniej chwili. Bądź na bieżąco!

Facebook


Po wejściu na stronę, w prawej kolumnie, możesz też podać swój adres emailowy, jeśli chcesz dostawać od nas powiadomienia w postaci newslettera.