Dziennik z podróży

32-1

Diabelska kopalnia

Dziennik z podróży:
27-28.11.2012
[Boliwia]: Potosí

Jeden Boliwijczyk o indiańskich rysach, ja i jeszcze sześciu innych Europejczyków. Siedzieliśmy tak stłoczeni w niewielkiej jamie odchodzącej od wąskiego, górniczego korytarza.

Wpatrywałam się w Wellington’a – człowieka, który nas tutaj przyprowadził i który dziś, szczęśliwie dla niego, tytułuje się mianem przewodnika jednej z najpopularniejszych agencji turystycznych w Potosí. Patrzyłam, jak ręce trzydzistoparo-letniego, byłego już górnika, grzebały w foliowym woreczku za kolejną porcją liści koki˟, by ją zaraz włożyć do ust… i żuć… żuć tak bez przerwy, dopóki nie przyjdzie czas na następną porcję…

34a

Przystanek na dłużej

Dziennik z podróży:
04-26.11.2012
[Boliwia]: Potosí-gorące źródła w Miraflores-Laguna de Tarapaya-Potosí 

Potosí w jakiś sposób mnie oczarowało…

Nie wiem jak… i kiedy, ale odkładając wyjazd z dnia na dzień, w końcu minęły przeszło trzy tygodnie w tym górniczym, boliwijskim mieście… Może to to leniwe tempo życia Indian, pracujących na ulicy, może czar wąskich ulic, starych kościołów, uroczystych przemarszów, trzech kolejnych strajków, których przyczyn nikt dokładnie nie zna (?!), gorących źródeł pomiędzy górami lub wciąż niewielka (w porównaniu z Sucre!) ilość zachodnich turystów? Może…?

03 Z trójką Brazylijczyków

Słoneczny uśmiech z Brazylii… razy trzy! :D

Dziennik z podróży:
31.10-03.11.2012
[Boliwia]: Sucre-Potosí

Kiedy wysiadłam z autobusu na nueva terminal˟ w Potosí, było już późne popołudnie. Zajęłam malutki fotel przy drzwiach miejskiego busika i, wcisnąwszy plecak trekkingowy między nogi, wyjrzałam za okno.

Busik ruszył przed siebie…

Jechałam wzdłuż asfaltowej drogi, wzdłuż przeraźliwie wąskich chodników, mijając co chwila kolejny dom z cegły, drewna, blachy i kolejnych Indian pracujących na ulicach.

Miejski busik lata świetności miał już daleko daleko za sobą… Na starych fotelach z metalowymi rusztowaniami siedziały Indianki, jak zwykle w kolorowych, bufoniastych spódnicach i z różowymi tobołkami, w których drzemały beztrosko dzieci.

037b

Niedzielny targ w Tarabuco

Dziennik z podróży:
28.10.2012
[Boliwia]: Sucre-Tarabuco-Sucre

Centralny plac w Tarabuco tętnił życiem.

Była niedziela, właśnie minęło południe.

Na kolorowych płótnach leżały dziesiątki przedmiotów – od drobnych ozdób, po różnego typu rękodzieła, torebki, swetry i koce. Wokół stoisk z towarem kręciły się tłumy miejscowych Indian w tradycyjnych, kolorowych strojach, dziesiątki rozbrykanych dzieciaków i kilkunastu białych turystów.

Przy tym samym placu znajdował się ładny, biały kościół z dwiema wieżami.

Wślizgnęłam się po cichu do środka…

01

W najpiękniejszym mieście Boliwii :)

Dziennik z podróży:
24-27.10.2012
[Boliwia]: Cochabamba
-Sucre

- Sucre, Sucre, nocny do Sucreeeeeee! – wrzeszczeli „autobusowi naganiacze” na dworcu w Cochabamba. – Panienka do Sucre?! Semi-cama˟! 60 boliviano! Najlepsza cena!
– A ile to będzie godzin do Sucre?
– zapytałam.
No tak z 10 będzie.
– Hmm, dużo… A toaleta w autobusie jest?
– Jest! Pewnie, że jest!

Rzeczywiście, toaleta była.

Zaś na drzwiach do toalety wisiała krzywo zżółknięta już kartka, na której napisano dużymi, drukowanymi literami – „CERRADO” (zamknięte) … ;)

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Śledź naszą wyprawę przez FaceBook!
Otrzymuj powiadomienia na tablicę o nowych wpisach, konkursach i informacjach z ostatniej chwili. Bądź na bieżąco!

Facebook


Po wejściu na stronę, w prawej kolumnie, możesz też podać swój adres emailowy, jeśli chcesz dostawać od nas powiadomienia w postaci newslettera.