06. Honduras

38

Casa abierta

UWAGA!! – zanim zaczniesz czytać poniższy tekst, włącz utwór muzyczny zamieszczony poniżej… tak będzie łatwiej poczuć "klimat" tej opowieści :)

Dziennik z podróży:
25.03.2012
[Honduras]: San Pedro Sula-Tela-La Ceiba

Powrót do La Ceiba z San Pedro Sula zajmuje nam ponad pół dnia. Zaglądamy na chwilę na plażę miejską w turystycznej miejscowości Tela, wstępujemy do nadmorskiego pubu na małe piwo, słuchamy muzyki.

36

Przebiśniegowe przeczucie… i wielka niespodzianka! :)

Dziennik z podróży:
24.03.2012
[Honduras]: La Ceiba-Omoa
[Belize]: archipelag Cayos Zapotillos (El cayo Sapodilla)
[Honduras]: Omoa
-San Pedro Sula

Cóż za niespodziankę zgotował los Przebiśniegom? Posłuchajcie!

Miało być tak:

- Zapowiada się fantastycznie! Musicie z nami pojechać! – namawiam Jaimego na kilkudniową wycieczkę na wyspy Cayos Cochinos, gdy ten kończy właśnie negocjacje z jednym z mieszkańców Nueva Armenia. Za niewielkie pieniądze szczupły, uśmiechnięty przedstawiciel ludu Garifuna ma nas zabrać na Chachauate – jedną z wysp archipelagu.
Jeśli tylko szefowa zgodzi się zwolnić mnie z pracy w sobotę, jedziemy! – przytakuje Jacky.
Jedziemy razem! – wtóruje Łukasz.

30

Największym skarbem La Ceiba są ludzie!

Dziennik z podróży:
19-23.03.2012
[Honduras]: La Ceiba

W domu Jaimego i Jacky mieliśmy zostać tylko jeden dzień. Jednak każdego następnego ranka czy popołudnia okazywało się, że jest jeszcze tyle do zrobienia, tyle do zobaczenia dnia następnego… i następnego! Mieliśmy przecież poznać ich przyjaciół, kolegów z pracy, szefową! Żadnej z tych rzeczy nie planowaliśmy, tak wyszło! ;)

Było dużo radości, była nauka języka polskiego i hiszpańskiego przy piwie. Zwiedzaliśmy okolice i uniwersytet, na którym pracują nasi gospodarze. Pilnowaliśmy studentów na egzaminie, sprawdzaliśmy i ocenialiśmy ich prace domowe. Spotkaliśmy Norberta – Polaka, który studiował w Szczecinie, ożenił się z Honduranką i od kilku lat mieszka w La Ceiba.

16

Pozostałości miasta Majów w Copan Ruinas

Dziennik z podróży:
17-18.03.2012
[Honduras]: Copán Ruinas-La Ceiba

Copán Ruinas to przyjemne, malowniczo położone miasteczko, w którym zatrzymuje się mnóstwo zagranicznych turystów. Hotele, hoteliki, hostele pękają w szwach, a na ulicach miasta przechadzają się tłumy białych obcokrajowców.

Udaje nam się znaleźć miejsce w hostelu En La Manzana Verde, gdzie śpimy na wygodnym dwuosobowym łóżku, nad którym wisi żartobliwy napis „barbie & ken”.

- Ja się nie nadaję na Kena! – burczy pod nosem Łukasz.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Śledź naszą wyprawę przez FaceBook!
Otrzymuj powiadomienia na tablicę o nowych wpisach, konkursach i informacjach z ostatniej chwili. Bądź na bieżąco!

Facebook


Po wejściu na stronę, w prawej kolumnie, możesz też podać swój adres emailowy, jeśli chcesz dostawać od nas powiadomienia w postaci newslettera.