14. Boliwia

03 Z trójką Brazylijczyków

Słoneczny uśmiech z Brazylii… razy trzy! :D

Dziennik z podróży:
31.10-03.11.2012
[Boliwia]: Sucre-Potosí

Kiedy wysiadłam z autobusu na nueva terminal˟ w Potosí, było już późne popołudnie. Zajęłam malutki fotel przy drzwiach miejskiego busika i, wcisnąwszy plecak trekkingowy między nogi, wyjrzałam za okno.

Busik ruszył przed siebie…

Jechałam wzdłuż asfaltowej drogi, wzdłuż przeraźliwie wąskich chodników, mijając co chwila kolejny dom z cegły, drewna, blachy i kolejnych Indian pracujących na ulicach.

Miejski busik lata świetności miał już daleko daleko za sobą… Na starych fotelach z metalowymi rusztowaniami siedziały Indianki, jak zwykle w kolorowych, bufoniastych spódnicach i z różowymi tobołkami, w których drzemały beztrosko dzieci.

037b

Niedzielny targ w Tarabuco

Dziennik z podróży:
28.10.2012
[Boliwia]: Sucre-Tarabuco-Sucre

Centralny plac w Tarabuco tętnił życiem.

Była niedziela, właśnie minęło południe.

Na kolorowych płótnach leżały dziesiątki przedmiotów – od drobnych ozdób, po różnego typu rękodzieła, torebki, swetry i koce. Wokół stoisk z towarem kręciły się tłumy miejscowych Indian w tradycyjnych, kolorowych strojach, dziesiątki rozbrykanych dzieciaków i kilkunastu białych turystów.

Przy tym samym placu znajdował się ładny, biały kościół z dwiema wieżami.

Wślizgnęłam się po cichu do środka…

01

W najpiękniejszym mieście Boliwii :)

Dziennik z podróży:
24-27.10.2012
[Boliwia]: Cochabamba
-Sucre

- Sucre, Sucre, nocny do Sucreeeeeee! – wrzeszczeli „autobusowi naganiacze” na dworcu w Cochabamba. – Panienka do Sucre?! Semi-cama˟! 60 boliviano! Najlepsza cena!
– A ile to będzie godzin do Sucre?
– zapytałam.
No tak z 10 będzie.
– Hmm, dużo… A toaleta w autobusie jest?
– Jest! Pewnie, że jest!

Rzeczywiście, toaleta była.

Zaś na drzwiach do toalety wisiała krzywo zżółknięta już kartka, na której napisano dużymi, drukowanymi literami – „CERRADO” (zamknięte) … ;)

08

„Mission (im)possible”, czyli jak to jest „załatwiać” wizę nowozelandzką w Boliwii – część III

Dziennik z podróży:
20-23.10.2012
[Boliwia]: Cochabamba

„PARO  GENERAL  DEL  TRANSPORTE”
(generalny strajk transportu)

– przeczytałam na jednej z kartek papieru, rozwieszonych w kilku miejscach na stacji autobusowej w Cochabamba.

Mimo tego dworzec był pełen ludzi. Czekali, aż znów będzie można wsiąść w autobus.

- Kiedy? – zapytałam pierwszego z brzegu jegomościa z wielkim tobołem u stóp.
Najpewniej o północy. Zwykle strajkują tylko do północy.

Czekali bez słowa, w ciszy…

„No właśnie, co tutaj tak cicho?!” – przebiegło mi przez myśl.

22

„Mission (im)possible”, czyli jak to jest „załatwiać” wizę nowozelandzką w Boliwii – część II

Dziennik z podróży:
18-19.10.2012
[Boliwia]: Santa Cruz de la Sierra-Cochabamba

Siedziałam na drewnianej ławce pomiędzy wejściem do ogrodu zoologicznego a znajomym wózkiem z owocami…

- Ehh, co by tu teraz zrobić? – dumałam pod nosem. – Wracać na pieszo do centrum miasta? Kilka kilometrów w takim upale? Nieee, no nie mam na to siły!

Siedziałam tak z zamkniętymi oczami, z głową odchyloną do tyłu.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Śledź naszą wyprawę przez FaceBook!
Otrzymuj powiadomienia na tablicę o nowych wpisach, konkursach i informacjach z ostatniej chwili. Bądź na bieżąco!

Facebook


Po wejściu na stronę, w prawej kolumnie, możesz też podać swój adres emailowy, jeśli chcesz dostawać od nas powiadomienia w postaci newslettera.