12. Ekwador

Gringo na czarnym rynku

Dziennik z podróży:
02.06.2012
[Ekwador]: Quito

Długa, betonowa kładka z tłumem ludzi. Z towarami ułożonymi to po jednej, to po drugiej stronie. Na kładce dwójka policjantów w żółtych, odblaskowych kamizelkach.

Idziemy dalej. Przez wąskie wejście prowadzące na czarny rynek.

01

Z rana Jezioro Quilotoa, wieczorem… Quito!

Dziennik z podróży:
01.06.2012
[Ekwador]: Quilotoa-Quito

Wstajemy tuż po wschodzie słońca.

Wyskakujemy ze śpiworów, zakładamy ciepłe rzeczy i idziemy chwilę asfaltową drogą, na której końcu znajduje się szlaban szeroki na całą ulicę. Na nasz widok, jak oparzony, wyskakuje z ukrycia strażnik i wyciąga z rękawa dwa bilety upoważniające do wstępu do wioski Quilotoa i nad jezioro o tej samej nazwie.

Powrót Przebiśniega

Dziennik z podróży:
31.05.2012
[Ekwador]: Quilotoa

Tamtego wietrznego, pochmurnego popołudnia wrócił Łukasz.
Łatwiej było razem… ze wszystkim!

Poszliśmy na długi spacer wzdłuż wąwozu, który odkryłam wczoraj. Rozmawialiśmy godzinami.

- Mimo wszystko, nie chciałabym jeszcze kończyć tej podróży – wyznałam w końcu.
Ja też nie.

Postanowione zatem!

16

Sama w wietrznych Andach

Dziennik z podróży:
30.05.2012
[Ekwador]: Quilotoa

- Señora! Señora! Dzwoni pani przyjaciel! – budzi mnie wołanie gospodyni hostelu Quiru-Toa.

Wyskakuję z namiotu i chwytam za telefon, przecierając oczy spuchnięte od łez. Od wczorajszego popołudnia, kiedy to Łukasz zniknął we wnętrzu prywatnego trucka, nie miałam od niego żadnych wieści.

- Gdzie jesteś? – pytam, wciąż jeszcze pełna niepokoju.

Okazja czyni złodziejem… Złodziej czeka na okazję…!

Dziennik z podróży:
28-29.05.2012
[Ekwador]: Mindo-Quito-Quilotoa

29 maja 2012 roku. Quito. Hostel Sucre na Starym Mieście.

To był dzień jak co dzień. Niczym się nie wyróżniał.

Rano obudził nas dźwięk telefonu. Wstawszy z łóżka, zaczęliśmy pakować plecaki, bowiem tamtego dnia mięliśmy już na dobre opuścić Quito i ruszyć dalej – do Quilotoa. Zjedliśmy śniadanie, porządkując w międzyczasie kolejne rzeczy plątające się po wynajętym pokoju. Początkowo wałęsaliśmy się trochę jak w transie, wciąż jeszcze zaspani. Ale czas naglił! Musieliśmy wyjechać z rana, jeśli mieliśmy dotrzeć jeszcze tego samego dnia do Quilitoa, położonego wysoko w Andach.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Śledź naszą wyprawę przez FaceBook!
Otrzymuj powiadomienia na tablicę o nowych wpisach, konkursach i informacjach z ostatniej chwili. Bądź na bieżąco!

Facebook


Po wejściu na stronę, w prawej kolumnie, możesz też podać swój adres emailowy, jeśli chcesz dostawać od nas powiadomienia w postaci newslettera.